W dowodzie osobistym będzie mniej danych, 29.08.2014 r.
| Podmiot udostępniający: | Zespół Rzecznika Prasowego Biura GIODO | |
| Wytworzył informację: | Małgorzata Kałużyńska-Jasak | 2014-09-02 |
| Wprowadził‚ informację: | Rafał Kreusch | 2014-09-09 12:54:04 |
| Ostatnio modyfikował: | Rafał Kreusch | 2014-09-10 12:07:09 |
Część danych, których nie będzie w nowym dowodzie osobistym, była mało przydatna – uważa GIODO.
Od 1 stycznia 2015 r. zacznie obowiązywać nowy wzór dowodu osobistego. W dokumencie tym nie będzie już niektórych, zamieszczanych tam dotąd, danych.
– Takie informacje o sobie, jak wzrost czy kolor oczu, podawaliśmy sami – mówił dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO) w Polskim Radiu 24 podczas wywiadu prowadzonego przez redaktor Maję Kluczyńską. Jak wskazywał, dane te nie były przez nikogo weryfikowane, a i ich przydatność była stosunkowo mała. – Natomiast pewną dyskusję wywołały trzy kwestie – powiedział GIODO, wskazując, że są to: wyeliminowane adresu zameldowania, wyeliminowane wzoru własnoręcznego podpisu i niedodanie żadnych nowych informacji.
W opinii GIODO, skoro przewiduje się, że w 2016 r. obowiązek meldunkowy zostanie zniesiony, rozsądne jest to, że w nowym wzorze dowodu nie przewiduje się czegoś, co teoretycznie w ciągu dwóch lat ma zniknąć. Podkreślał, że w razie potrzeby dotarcia do konkretnej osoby uprawnione podmioty i osoby będą mogły posługiwać się innymi danymi, które pozostaną w dowodzie, jak np. numer PESEL czy numer dowodu osobistego. Na tej podstawie będą mogły pozyskać niezbędne dane z rejestrów administracji publicznej, np. bazy PESEL.
Także zrezygnowanie z umieszczania w dowodzie wzoru podpisu dr Wojciech Rafał Wiewiórowski ocenił jako zmianę w dobrym kierunku. Jak przekonywał, nie spełniał on żadnej istotnej funkcji, a jeśli ktoś używał go także np. w kontaktach z bankiem było to niebezpieczne.
Dodał też, że przez długi czas rozważano umieszczanie w dowodzie osobistym innych informacji, np. o grupie krwi posiadacza. Ostatecznie zrezygnowano z tego pomysłu, m.in. dlatego, że i tak w przypadku wszelkich zabiegów medycznych wiążących się z transfuzją krwi, lekarz ma obowiązek przeprowadzenia próby krzyżowej, zaś sama informacja o grupie krwi to za mało.
Innym wątkiem rozmowy było stosowanie biometrii głosowej w bankach. GIODO pytany o to, czy jest to bezpieczne rozwiązanie, powiedział: – Zawsze może dojść do sytuacji, że rozpoznana zostanie niewłaściwa osoba, ale banki twierdzą, że w tej chwili odsetek błędów jest na tyle niski, że mogą podjąć ryzyko. Ja byłbym bardzo ostrożny we wprowadzaniu takich rozwiązań do administracji publicznej, natomiast jeśli ktoś umieszcza je w swoim modelu biznesowym, to nie mam nic przeciwko temu. Z punku widzenia ochrony danych, problemem byłby tylko ewentualny przymus w stosunku do klienta, żeby z biometrii korzystał – podkreślał dr Wojciech Rafał Wiewiórowski.



