Trudno byłoby stworzyć wspólny dla UE i USA standard ochrony danych
| Podmiot udostępniający: | Zespół Rzecznika Prasowego Biura GIODO | |
| Wytworzył informację: | Małgorzata Kałużyńska-Jasak | 2013-04-19 |
| Wprowadził‚ informację: | Rafał Kreusch | 2013-04-19 14:54:48 |
| Ostatnio modyfikował: | Rafał Kreusch | 2014-04-15 09:12:09 |
Lepiej stworzyć „adaptery” niż na siłę zmieniać obowiązujące w poszczególnych państwach przepisy.
To generalna konkluzja wywiadu, jakiego dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO) udzielił redaktorowi Tomaszowi Ćwiokowi, redaktorowi naczelnemu „American Investor” – pisma Amerykańskiej Izby Handlowej w Polsce, w dniu 15 kwietnia 2013 r.
Rozmowa dotyczyła różnic w filozofii i porządkach prawnych dotyczących ochrony danych osobowych istniejących pomiędzy Stanami Zjednoczonymi a Unią Europą i jej państwami członkowskimi, w tym Polską. Ma to swoje konsekwencje - m.in. rodzi problemy w funkcjonowaniu przedsiębiorstw prowadzących interesy poza granicami własnego państwa.
W opinii dra Wojciecha Rafała Wiewiórowskiego, sytuacji tej nie uda się zmienić. – Nie stworzymy systemu, który będzie w pełni kompatybilny – mówi. – Jak bardzo jest to trudne widać przy pracach nad jednolitym systemem ochrony danych osobowych w UE, której państwa członkowskie mają bardzo podobną kulturę prawną.
Dlatego, zdaniem GIODO, lepiej stworzyć „adaptery” niż na siłę zmieniać obowiązujące w poszczególnych państwach przepisy. – Pewnym mitem, który bywa powtarzany, jest to, że istnieje coś takiego, jak amerykańskie prawo dotyczące ochrony danych osobowych – wskazuje dr Wojciech Rafał Wiewiórowski, podkreślając, że w każdym z 51 stanów Ameryki istnieją znaczące różnice w przepisach prawa. – Nie uda się ujednolicić rynku ani od strony prawnej, ani technologicznej – mówi. Jak zaznacza, lepiej określić różnice i ustalić, jak sobie z nimi radzić.




