Project INDECT jest jak pistolet, 19.04.2012 r.
| Podmiot udostępniający: | Zespół Rzecznika Prasowego Biura GIODO | |
| Wytworzył informację: | Małgorzata Kałużyńska-Jasak | 2012-04-19 |
| Wprowadził‚ informację: | Rafał Kreusch | 2012-04-19 13:42:29 |
| Ostatnio modyfikował: | Rafał Kreusch | 2013-11-28 12:56:59 |
Project INDECT jest jak pistolet – można go użyć do złych celów, co nie oznacza, że tak musi się stać.
Projekt INDECT, czyli „Inteligentny system informacyjny wspierający obserwację, poszukiwanie i detekcję dla bezpieczeństwa obywateli w środowisku miejskim” prowadzony przez różne uczelnie pod auspicjami Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie to jeden z projektów naukowych, których celem jest stworzenie zaawansowanych narzędzi technologicznych i informatycznych, wspomagających działania organów ścigania i wymiaru sprawiedliwości w zakresie bezpieczeństwa publicznego. Podobne przedsięwzięcia są prowadzone np. przez naukowców z Politechniki Gdańskiej (system KASKADA będący częścią projektu Mayday Euro 2012) czy zespół ekspertów złożony z przedstawicieli uczelni, ośrodków naukowo-badawczych oraz firm i instytucji działających na rzecz bezpieczeństwa publicznego (Polska Platforma Bezpieczeństwa Wewnętrznego).
Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO), dr Wojciech Rafał Wiewiorowski bacznie śledzi te prace, o czym mówił podczas porannej rozmowy w radiowej Jedynce. Wskazywał, że choć w projekcie INDECT na razie nie są przetwarzane dane osobowe, to powstaje narzędzie, które będzie to umożliwiało, m.in. poprzez łączenie baz danych należących do organów ścigania.
– Mówiąc obrazowo, produkowany jest pistolet. Ten pistolet nie jest na razie naładowany, więc jego producent może mówić, że skoro nie ma pocisków, to jest niegroźny – tłumaczył dr Wojciech Rafał Wiewiórowski. – Niemniej jest produkowany właśnie po to, by mógł być naładowany, a nabojami będą dane osobowe – dodał.
Dlatego projekt INDECT, w opinii GIODO, rodzi dwa zagrożenia. Pierwsze wiąże się ze sposobem wykorzystania danych będących w posiadaniu organów zajmujących się ochroną bezpieczeństwa i granicami, w jakich te organy mogą się poruszać. Drugie jest związane z ewentualną komercjalizacją projektu – w tym przypadku najistotniejsze będzie ustalenie, na ile tego typu narzędzia mogą być używane przez inne podmioty.
Dr Wojciech Rafał Wiewiórowski zaznaczał jednak, że każdego narzędzia można go użyć do złych celów, ale nie możemy zakładać, że tak się stanie.
Rozmowę prowadzili redaktor Roman Czejarek i redaktor Krzysztof Grzesiowski.



