Państwo nie powinno wiedzieć o nas wszystkiego, 19.09.2011 r.
| Podmiot udostępniający: | Zespół Rzecznika Prasowego Biura GIODO | |
| Wytworzył informację: | Małgorzata Kałużyńska-Jasak | 2011-09-26 |
| Wprowadził‚ informację: | Robert Czapski | 2011-09-26 14:54:16 |
| Ostatnio modyfikował: | Rafał Kreusch | 2013-11-28 12:56:59 |
Żaden organ państwowy nie powinien mieć dostępu do takich danych, na podstawie których można by stworzyć profil każdego obywatela.
Coraz większa utrata prywatności to cena, jaką płacimy za postęp cywilizacyjny i zapewnienie bezpieczeństwa. Do pewnego stopnia jest to zrozumiałe, ale nie powinno być równoznaczne z tym, że każdy, nawet państwo, może wiedzieć o nas wszystko.
Takie konkluzje płyną z rozmowy dra Wojciecha Rafała Wiewiórowskiego, Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO) z redaktor Marzeną Nykiel z tygodnika „Uważam Rze”.
- Tak naprawdę zakres i techniki przetwarzania danych rozwijają się na tyle dynamicznie, że istnieje techniczna możliwość stworzenia gdzieś w państwie ośrodka, który byłby w stanie sprofilować każdego obywatela – mówił dr Wojciech Rafał Wiewiórowski. Zaznaczył jednak, że byłby temu zdecydowanie przeciwny, nie tylko jako Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych, ale także jako naukowiec i obywatel. Jak dodał, wciąż pozostaje przy naiwnej wierze, że nie ma w Polsce organu, który mógłby przy pomocy „jednego kliknięcia”, bez żadnej kontroli, uzyskać tego typu dane.
Wskazywał jednak na pojawiające się zagrożenia w tym zakresie, wskazując m.in. na zbyt szeroki i łatwy dostęp do informacji o nas, jaki mają służby specjalne, czy na konsekwencje uchwalonej niedawno nowelizacji ustawy o dostępie do informacji publicznej, wdrażającej dyrektywę o ponownym wykorzystaniu informacji sektora publicznego. Przyjęte w niej rozwiązania mogą spowodować, że informacja, która została zgromadzona przez państwo za pieniądze publiczne, będzie mogła być dostępna publicznie i możliwa do ponownego gospodarczego wykorzystania - wyjaśniał. - Spotykamy się tu z bardzo poważnym problemem: duża część informacji zbieranych przez szeroko rozumiane państwo jest informacją jawną (np. treść ksiąg wieczystych), która może stanowić informację publiczną, może być przekazana do ponownego wykorzystania i może być przetwarzana gospodarczo w dowolny sposób przez podmioty pozapaństwowe. Mówiliśmy przed chwilą, że należałoby zapobiec stworzeniu jednego podmiotu, który miałby dostęp do danych administracji publicznej, a tymczasem państwo, chcąc być otwarte i transparentne, przekazuje te dane do wykorzystania gospodarczego. Wiele podmiotów gospodarczych będzie zainteresowanych przetwarzaniem takich danych i będzie miało do tego prawo - powiedział dr Wojciech Rafał Wiewiórowski.



