Będzie zmiana dyrektywy retencyjnej, 10.05.2011 r.
| Podmiot udostępniający: | Zespół Rzecznika Prasowego Biura GIODO | |
| Wytworzył informację: | Małgorzata Kałużyńska-Jasak | 2011-05-17 |
| Wprowadził‚ informację: | Andrzej Mucha | 2011-05-17 16:06:45 |
| Ostatnio modyfikował: | Andrzej Mucha | 2013-11-28 12:56:59 |
Unia Europejska zapowiada zmianę przepisów dyrektywy retencyjnej. Jest to konieczne, gdyż część państw członkowskich uznała je za niekonstytucjne.
Niezgodność dyrektywy retencyjnej z konstytucjami swoich państw stwierdziły m.in. Węgry, Rumunia, Czechy i Niemcy. Przy czym przedstawiciele tego ostatniego państwa zapowiedzieli, że nie będą wdrażać jej przepisów do swojego porządku prawnego. To spowodowało, że Unia Europejska postanowiła dokonać przeglądu tego aktu prawnego i poprawić go tak, by państwa członkowskie nie miały problemu z niekonstytucjonalnością zawartych w nim rozwiązań.
- Zmiany polegać mają na bardziej szczegółowym określeniu, jakie informacje są zbierane, na jakie potrzeby i przez jaki okres dane mogą być przechowywane - mówił Wojciech Rafał Wiewiórowski, Generalny Inspektor Ochrony Danych Osobowych (GIODO) w rozmowie z redaktor Agnieszką Witkowicz z Radia RMF FM.
Wyjaśniał, że choć cel wprowadzenia tych przepisów, czyli ułatwienie walki z terroryzmem, jest szczytny, to dane retencyjne bywają wykorzystywane także w innych celach. Wskazywał też, że jego zdaniem, sposób wdrożenia dyrektywy w Polsce nie jest poprawny. Mówił, iż opowiada się za tym, by europejskie przepisy w zakresie retencji danych były jak najbardziej precyzyjne, tzn. dokładnie określały, jak daleko można się posunąć przy korzystaniu z danych dotyczących połączeń telekomunikacyjnych. - Poprawnie stworzone przepisy dotyczące retencji danych chronią obywateli, ponieważ uniemożliwiają służbom specjalnym czy sądom wykorzystywanie danych w sposób naruszający tajemnicę telekomunikacyjną – stwierdził.
Jak mówił, bardzo często stawiany jest zarzut, że osoba „porządna” nie powinna się bać wykorzystywania dotyczących jej danych retencyjnych. - Do tego sposobu myślenia mamy dwa bardzo poważne zarzuty – tłumaczył Wojciech Rafał Wiewiórowski. – Pierwszy jest taki, że to, iż ktoś jest porządny nie oznacza, że musi być permanentnie nadzorowany co do tego, w jaki sposób komunikuje się z innymi osobami. Drugi zarzut jest taki, że obecne wykorzystywanie danych z bilingów jest zdecydowanie zbyt szerokie w stosunku do ekonomicznej potrzeby - powiedział.



