Na każdym kroku śledzą nas kamery.
| Podmiot udostępniający: | Zespół Rzecznika Prasowego Biura GIODO | |
| Wytworzył informację: | Rzeczpospolita | 2007-10-23 |
| Wprowadził‚ informację: | Robert Czapski | 2007-11-05 15:01:15 |
| Ostatnio modyfikował: | Robert Czapski | 2013-11-28 12:56:59 |
Rozwój technologii utrudnia zwykłym ludziom ochronę ich prywatności. To wnioski z konferencji "Prawo do prywatności w społeczeństwie nadzorowanym" zorganizowanej z okazji dziesiątej rocznicy uchwalenia ustawy o ochronie danych osobowych.
Społeczeństwo nadzorowane to takie, w którym w sposób celowy i stały gromadzone są dane o różnych osobach, m.in. z chipów, identyfikatorów w biurach, kart klientów sklepów, monitoringu na ulicach, fotoradarów. Z raportu przygotowanego przez Surveillance Studies Network wynika, że np. w Wielkiej Brytanii jedna kamera przemysłowa przypada na ok. czternastu mieszkańców, a przeciętny obywatel jest śledzony dziennie przez ok. 300 kamer.
- W Polsce nie jest jeszcze tak źle, ale liczba tego typu urządzeń gwałtownie rośnie - podkreśla dr Paweł Fajgjelski z Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Zaznacza, że coraz częściej wykorzystuje się zapisy z kamer przemysłowych jako dowody w sprawach sądowych. Fajgjelski podkreśla, że korzystanie z nowych technologii wymaga szczegółowych regulacji prawnych, chroniących przed zbytnią ingerencją w prywatność. W ocenie Michała Serzyckiego, generalnego inspektora ochrony danych osobowych, przepisy dobrze chronią nasze dane, jednak tylko świadome społeczeństwo jest w stanie skutecznie bronić swojej prywatności. Z ochroną swoich danych osobowych mają też kłopoty osoby pełniące funkcje publiczne.
- Sfery ich prywatności i działalności publicznej nie tak łatwo rozdzielić - mówi prof. Bogusław Banaszak, przewodniczący Rady Legislacyjnej. Prezes PTK Centertel Grażyna Piotrowska - Oliwa zauważa, że wszędzie zostawiamy coraz więcej informacji o sobie. Nierzadko robimy to bezwiednie. Technologia komórkowa ułatwia np. sprawdzenie, gdzie jesteśmy. Piotrowska - Oliwa mówi, że prawo nakazuje też operatorom sieci komórkowych, aby przekazywali wiele danych na żądanie służb specjalnych. Jest też mnóstwo możliwości bezprawnego uzyskania danych - wystarczy zaniechać procedur bezpieczeństwa, zatrudnić nielojalnych pracowników albo paść ofiarą złodziei lub hakerów.
Serzycki uważa, że potrzebna jest ustawa o monitoringu.
- Firma ma obowiązek informować o prawach osoby, których dane posiada. A jak ma dotrzeć do monitorowanych codziennie na ulicy?
- pyta Serzycki.
-kos



