UWAGA!

Od 25 maja 2018 r. organem właściwym w zakresie ochrony danych osobowych jest Prezes Urzędu Ochrony Danych Osobowych. Nowa strona internetowa urzędu jest dostępna pod adresem: www.uodo.gov.pl.

Materiały zamieszczone na stronie Generalnego Inspektora Ochrony Danych Osobowych (GIODO) dostępnej pod adresem www.giodo.gov.pl mają charakter archiwalny.

POZOSTAŃ NA STRONIE ARCHIWALNEJ (GIODO)

Debata o prawie do prywatności osób publicznych.

Metadane
Podmiot udostępniający: Zespół Rzecznika Prasowego Biura GIODO
Wytworzył informację: Gazeta Prawna 2007-02-21
Wprowadził‚ informację: 2007-03-01 15:33:25
Ostatnio modyfikował: Robert Czapski 2013-11-28 12:56:59

W OBRONIE PAŃSTWA PRAWA DEBATA GAZETY PRAWNEJ O PRAWIE DO PRYWATNOŚCI OSÓB PUBLICZNYCH

Osoby publiczne: prywatność mniej chroniona

Prywatność osób publicznych może być naruszana tylko w kontekście ujawnienia interesu publicznego i w związku z wykonywaniem mandatu. Istnieją jednak skuteczne instrumenty prawa cywilnego i karnego, które chronią dostęp do prywatności osób publicznych. Takie wnioski wynikają z dyskusji redakcyjnej o granicach prawa do prywatności osób publicznych, organizowanej w Gazecie Prawnej wspólnie z Generalnym Inspektorem Ochrony Danych Osobowych.


fot: Marek Matusiak

fot: Marek Matusiak

Granica dochodzenia prawdy

MAREK SAFJAN

Definicję osoby publicznej należy traktować szeroko z punktu widzenia wolności wypowiedzi w państwie demokratycznym. Konkluzja Europejskiego Trybunału Praw Człowieka (ETPCz) zakłada, że osoby publiczne muszą liczyć się ze znaczną przejrzystością swojego życiorysu, przeszłości czy działalności. Mamy niespójność w przepisach prawnych (np. w art. 213 k. k. i 14 p. p.). Jeśli jeden z posłów głosi zasady nierozwiązywalności małżeństwa, to czy możemy ujawnić wiadomości o jego licznych kochankach? Jeśli ktoś głosi jakieś tezy, to należy mniemać, że respektuje je w życiu prywatnym. Jestem skłonny przychylić się do stwierdzenia, że ta informacja powinna zostać ujawniona. Mamy tu do czynienia z konfliktem, który powinien zostać rozstrzygnięty na korzyść dobra wspólnego, jakim jest szeroki dostęp do informacji. Informacja, która jest nieprawdziwa i ma charakter zniesławiający, powinna być karana według k.k. W przypadku gdy dziennikarz poda informację, która została rzetelnie sprawdzona, a w międzyczasie znajdzie się nowy dokument kwestionujący ją, to w tym wypadku powinno działać prawo cywilne – art. 23, 24 i 448 k.c. Nie powinno się uruchamiać odpowiedzialności karnej, ponieważ dziennikarz musi mieć prawo do błędu, jeśli działa rzetelnie i starannie. Ludzie publiczni są niejednokrotnie szkalowani intencjonalnie, kłamliwie i pozostają bezbronni wobec nieskuteczności takich środków, jak sprostowanie, które znane jest prawu prasowemu.

MICHAł SERZYCKI

Prawo i obowiązek informowania społeczeństwa przez dziennikarzy jest niezbywalnym prawem w państwie demokratycznym. Gdzie jednak leży granica w dochodzeniu do prawdy społecznej? Osoby publiczne mają prawo do prywatności zagwarantowane w art. 47 konstytucji czy w art. 1 ustawy o ochronie danych osobowych. Ponadto art. 3a tej ustawy mówi, że ma ona zastosowanie w przypadku istotnego naruszenia praw i wolności osób. Wyznaczenie granicy to zdefiniowanie, co jest istotnym naruszeniem tych praw, a co nim nie jest. Prawo dziennikarzy do informacji tak, ale z drugiej strony są pewne jego granice. Ostatnio opublikowano zdjęcie polityka w papilotach. Jeśli zdjęcie to byłoby zrobione z drzewa na posesji, byłoby to naruszenie art. 193 k.k. Zdjęcie zostało jednak zrobione poza posesją, a więc nie doszło do złamania prawa. Należałoby więc przyjrzeć się polskim rozwiązaniom prawnym, bo w Niemczech zakwalifikowano by to jako naruszenie miru domowego. Powracając do art. 3a ustawy o ochronie danych, to implementacja Dyrektywy 95/46 w zakresie tego przepisu poszła w różnych kierunkach w państwach UE. W krajach np. bałtyckich powołano niezależny organ, który rozpatruje istotę wynikającą z art. 3a.

JANUSZ NIEDZIELA

Coraz trudniej jest identyfikować źródło upowszechniania informacji. W tej chwili mamy różne telewizje i przekaz internetowy. Odchodzi w przeszłość model redaktora odpowiedzialnego, który przed wojną aresztowany był za każde naruszenie prawa o cenzurze. Powstaje pytanie, czy jesteśmy w stanie kontrolować przepływ informacji, np. w internecie. W tym obszarze będzie trwał konflikt między wolnością słowa a ochroną prywatności i nie będzie można na nim postawić wyraźnej bariery, że w pewnym miejscu kończy się kontrola. Postęp będzie za szybki i dyskusja prawna nie nadąży za technologią.

ARWID MEDNIS

Na gruncie naszego prawa istnieją różne pojęcia osoby publicznej i sądom nie udało się dokonać rozróżnienia, które funkcjonują w innych państwach. W Stanach Zjednoczonych mamy podział na celebrities i osoby publiczne o ograniczonym zasięgu publicznym. Natomiast w doktrynie niemieckiej jest osoba, np. polityk, ciesząca się autorytetem i permanentnie występująca w życiu publicznym, oraz osoba przypadkowa związana z określonym zdarzeniem. Granica prywatności osób publicznych jest zawężona. Na pewno standardem powinno być większe zainteresowanie działalnością takich osób. Myślę, że granicą nie powinna być sfera intymności, jak to było w najstarszej doktrynie cywilnej reprezentowanej m.in. przez prof. Szpunara, a więc że sfera intymności nie jest przekraczalna wobec każdej osoby, nawet jeśli jest to polityk. Intymność musi mieć jednak związek z działalnością publiczną.

JOANNA SIEŃCZYłO-CHLABICZ

Należy podjąć pewne założenia przy rozwiązaniu tego problemu. Po pierwsze, rozumienie pojęcia osoby publicznej przez ustawodawstwo wewnętrzne należy przyjąć z aksjologią konstytucyjną. Wobec powyższego są to osoby wykonujące mandat zaufania publicznego. W moim rozumieniu art. 14 ust. 6 prawa prasowego dopuszczający ingerencję prasy należy interpretować, że tylko co do tych osób możliwa jest ingerencja mediów bez zgody tych osób. I takie założenie jest zgodne z art. 61 konstytucji, który mówi, że należy przyjąć transparentność życia publicznego. Powyższe artykuły powinny być również interpretowane zgodnie z art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej. Nie jest doskonałe używanie przez ustawodawcę sformułowania bezpośredni związek z wykonywaniem działalności. Niemniej jednak na gruncie orzecznictwa sądów polskich można wyraźnie powiedzieć, że chodzi tu o związek pomiędzy informacjami z życia prywatnego, które mają bezpośrednie przełożenie na prowadzoną działalność. W takiej sytuacji ingerencja jest dopuszczalna. W orzecznictwie Europejskiego Trybunału Praw Człowieka pojawia się, co podkreślił również SN czy TK – wolność prasy w zakresie wkładu w debatę publiczną. Jestem przeciwna stopniowaniu osób publicznych, to tylko może wprowadzić chaos. W dobie rozwoju internetu należy przyjąć twarde założenia, których nie można przekroczyć. Granice ingerencji to pełnienie mandatu oraz interes publiczny w publikacji wartościowego materiału.

Co jest dozwolone w świetle jupiterów

ANDRZEJ RZEPLIŃSKI

Aresztowania przed kamerami, wtedy gdy nie są potrzebne, powodują zburzenie zaufania do wymiaru sprawiedliwości. Jeśli wyprowadza się gangstera w kajdanach, to jest to zrozumiałe, natomiast jeśli robi się to z lekarzem, to powstaje pytanie, czy jest to osoba groźna dla otoczenia i rzeczywiście winna, czy tylko tymczasowo aresztowana. Zatrzymanie tego lekarza w sposób spokojny i przekazanie informacji do prasy, że został zatrzymany główny kardiochirurg ze szpitala MSWiA, byłoby bardziej korzystne dla opinii publicznej. Sympatia przesunęła się z instytucji CBA, która chciała się po raz pierwszy zapromować, w stronę lekarza, który miał być przykładem potwierdzającym potrzebę powołania takiego biura. I tu była ewidentna strata ze względu na postawione zarzuty, które nie zostały udokumentowane.

MAłGORZATA JAŚKOWSKA

Różne są konfiguracje, w których istnieje pojęcie osoby publicznej, i jak daleko przyjmujemy to pojęcie, to zawsze istnieje związek z funkcjonowaniem w życiu. I tu rodzi się pytanie o granice prywatności rodzin osób publicznych. Jeśli jest osoba, która głosi jakieś poglądy, a jednocześnie postępuje niezgodnie z tymi standardami, to zgadzałabym się, że jest możliwość ujawniania takich informacji. Powstaje pytanie, co się dzieje, gdy w grę wchodzą dzieci, i to dzieci pełnoletnie. Ostatnio mieliśmy przypadek dotyczący córki prezydenta. Padło tu stwierdzenie, że jeśli ktoś godzi się na ujawnienie pewnych faktów, to rzecz staje się publiczna. Czy jeżeli startuję w kampanii publicznej, to powoduje, że staję się osobą publiczną? Co pociąga za sobą możliwość ujawniania danych dotyczących mojego życia osobistego zupełnie niezwiązanych z działalnością np. ojca? Po pierwsze, jeśli te dane bezpośrednio dotyczą danej osoby, to można zastanowić się co do postępowania dzieci, jeżeli są one małoletnie, i ta osoba poprzez sprawowanie opieki ma jakąkolwiek możliwość oddziaływania na nie. Natomiast razi mnie ujawnienie, i jest to całkowite naruszenie prawa do prywatności osób trzecich, gdzie podaje się informacje z jej życia prywatnego.

ANDRZEJ RZEPLIŃSKI

Nacisk medialny, publiczny, prawny, przyzwolenie na poznanie każdej informacji o osobie sprawującej władzę, będą powodować promowanie tzw. medialnych zer. Funkcjonują przed kamerą, potrafią powiedzieć o każdej rzeczy gładko i te osoby jednocześnie mają władzę – są wybierane w demokratycznych wyborach, ale jednocześnie jej nie mają, ponieważ nie są w stanie niczego z siebie wygenerować intelektualnie. Z różnych jednak przyczyn nie chcą być w świetle jupiterów, ponieważ uważa to za stratę czasu lub ceni własną prywatność, jeśli nawet nie ma nic do ukrycia.

MAłGORZATA JAŚKOWSKA

Co do publikacji adresu osoby publicznej to problem ten powstał na tle jednego z orzeczeń NSA, ale nie został rozwiązany. Tu należy zastanowić się również, czy jest związek z pełnieniem funkcji publicznej. Jeśli jest, to można publikować, w innej sytuacji nie. Definicje w zakresie informacji publicznej dają możliwość ujawnienia nieokreślonych wiadomości, jeśli mają związek z pełnieniem funkcji publicznej. Nie można podawać do informacji publicznej rzeczy, które godzą w godność osobistą danej osoby. Nawet osoba ukarana ma prawo do godności czy anonimowości.

Kultura antykonstytucyjna

RYSZARD PIOTROWSKI

Dla właściwej diagnozy problemu musimy trzymać się tekstu konstytucji, a więc, co jest regułą, a co jest wyjątkiem. Regułą jest godność, prywatność, a wyjątkiem ograniczenie. Nie można tego oderwać od rzeczywistości, czyli od kontekstu budowania kultury antykonstytucyjnej, której jesteśmy świadkami. Motyw ekonomiczny i polityczny to podstawowa sprzeczność między prawami człowieka a prawami rynku w mediach. Jesteśmy bezradni wobec wyzwań technologii, ale z nią sobie poradzimy, ponieważ ona do pewnego stopnia jest neutralna. Możemy jednak sobie nie dać rady kulturowo, politycznie. Budowanie kultury antykonstytucyjnej prowadzi do tego, że mamy ludzi, których prawa zostały przekreślone. Jeśli konstytucja uprawnia nas w artykule 61 do tego, żeby obywatel miał dostęp do informacji o osobach pełniących funkcje publiczne, to powinno odbywać się to metodami godziwymi. Możemy tworzyć sytuacje kulturowego sprzeciwu wobec tendencji i praktyk, które budzą nasze zdziwienie. Konstytucja mówi, że każdy ma prawo do usunięcia informacji nieprawdziwych, zebranych w sposób sprzeczny z ustawą. Informacje o raporcie WSI zostały w taki sposób zebrane i można domagać się ich usunięcia. Konstytucja mówi, ale dla niektórych jest tylko świstkiem papieru. Trzeba budować kulturę społeczeństwa obywatelskiego – powoli poprzez wykłady, publikacje, debaty.

ANDRZEJ RZEPLIŃSKI

Powinna być bariera prawna dla organizowania seansów nienawiści. Z taką sytuacją mamy do czynienia w przypadku historii dziadka znanego polityka. Informacja o wstąpieniu do Wehrmachtu, choć prawdziwa, wyglądałaby inaczej, gdyby podana była w innej sytuacji i przez kogo innego. Przyzwalamy na używanie języka wojny. Ostatnio posunęło się to do szukania informacji, które mają boleśnie zranić daną osobę. Myślę, że to realny problem, a kultura ulega na naszych oczach degradacji. W czym tkwi niebezpieczeństwo

JANUSZ NIEDZIELA

Zjawiska inspirowane politycznie są policzalne i ograniczone, i tak naprawdę są one kontrolowane. Prawdziwym niebezpieczeństwem nadużywania prywatności jest komercjalizacja mediów. Dosięgła ona nawet mediów, które traktowaliśmy poważnie, jako tzw. misyjne. Do tego za wszelką cenę szukanie sensacji, którą ludzie kupią.

MICHAł SERZYCKI

Tam, gdzie jest nawet i najlepsze prawo, a nie ma dobrego obyczaju, kara nie spełni swoich zadań.

MAREK SAFJAN

Ujawnić można prywatność, ale w kontekście interesu publicznego. Musimy być również ostrożni w formułowaniu granic, żyjemy w świecie brutalnym, agresywnym, gdzie psute są wszystkie standardy przyzwoitości. Nadużywanie wolności mediów może prowadzić do niekorzystnych zjawisk w sferze społecznej. Tworzenie poważnych restrykcji, nakładanie kagańca mediom w obronie prywatności może okazać się lekarstwem, które zabije nie tylko chorobę, ale i pacjenta. Należy wobec tego bardziej oddziaływać na obyczaje mediów, świadomość obywatelską czy też dziennikarzy.



Każdy ma prawo do uzyskania informacji o działalności osób publicznych.
(art. 61 konstytucji)

Wolno publikować informacje oraz dane dotyczące prywatnej sfery życia, jeśli związane są bezpośrednio z działalnością publiczną danej osoby.
(art.14 ust. 6 ustawy o prawie prasowym)

Prawo do informacji nie podlega ograniczeniu ze względu na prywatność, jeśli ma związek z pełnieniem funkcji osoby publicznej.
(art. 5 ust. 2 ustawy o dostępie do informacji publicznej)

Osoba, która publicznie podnosi lub rozgłasza prawdziwy zarzut dotyczący życia prywatnego i rodzinnego, a służący obronie społecznie uzasadnionego interesu, nie popełnia przestępstwa pomówienia.
(art. 213 kodeksu karnego)


Przygotowały Agnieszka Jezierska, Katarzyna Żaczkiewicz-Zborska

Ostatnie aktualności